... znajdź firme, która spełni twoje oczekiwania
Na kłopoty z prawkiem...
Może to nie była sluszna decyzja, aby zaraz po egzaminach na piątym roku dzienniakrstwa wziąć na siebie kolejny stres tym razem związany z nabyciem licencji na prowadzenie pojazdów mechanicznych... Zbierałam się do tego długo, właściwie całe studia, aż w końcu trzeba było zrobić ten krok - zapisać się na prawko. Dzień, w którym zdecydowałam się na zdawanie prawka to dzień, w którym zaczęła się cała masa przygód, które aż proszą się o dziennikarski komentarz.
Maj 2007
Szybki przygląd szkół jazdy w internecie. Wpisuję w Pana Googla hasło "Kurs prawa jazdy Poznań" i natychmiast mam pełną ofertę kilkudziesięciu szkół. Niech żyje gospodarka wolnorynkowa i nieograniczony wybór usług. Wybieram pierwszą lepszą stronę, która wyskoczyła po wpisaniu hasła "Kurs prawa jazdy Poznań" i pierwszą lepszą szkołę. Czym mogą różnić się od siebie szkoły jazdy?... Mogą - przekonam się wkrótce na własnej skórze, jak bardzo.
Czerwiec 2007
Zapisuję się do szkoły, której nazwy nie wymienię, aby nie być posądzoną o uprawianie "czarnego pr-u". Moja pierwsza lekcja to dramat. Instruktor krzyczy na mnie od samego początku, co - nie muszę chyba tłumaczyć - potęguje mój i tak już spory stres. Efekt jest taki, że z pierwszej lekcji nie wynoszę nic, oprócz ucisku w brzuchu. Może następna lekcja będzie lepsza?
Lipiec 2007
Jestem po kilku lekcjach. Na hasło "prawko" reaguję bólem brzucha. Instruktor wydziera się na mnie o każdy podstawowy błąd. Nie włączę migacza wtedy, kiedy on by chciał - już jest albo krzyk, albo niemiły komentarz, który często odnosi się do mojego koloru włosów. Mam tego dość i myślę o rezygnacji z "prawka".
Sierpień 2007
Nie zrezygnowałam. Znajomi poradzili mi, abym zmieniła szkołę, która organizuje mój kurs prawa jazdy. "Poznań oferuje wiele opcji zdawania prawka" - mówili moi znajomi - "ale trafienie do naprawdę dobrej szkoły graniczy z cudem". Później polecili mi szkołę Akinari - Wielkopolskie Centrum Szkoleniowe. Zaczęłam jeszcze w sierpniu, zachęcona rekomendacjami.
Wrzesień 2007
Kończy się lato, dobiega też końca mój kurs. Teraz za kółkiem czuję się całkiem bezpiecznie, bo pan Marcin - jeden z instruktorów z Akinari ma naprawdę dar do nauki jazdy. Jest spokojny, uśmiechnięty, widać, że lubi swoich uczniów i to, co robi. Nie mogę się doczekać egzaminu, czuję się naprawdę pewnie za kierowanicą.
Październik 2007
To już ostatnie jazdy. Ustaliłam już dzień egzaminu - ten wielki dzień nastąpi w listopadzie.
Listopad 2007
Na myśl o egzaminie znów ukłucie w brzuchu. Pan Marcin uspokaja: "Jeździsz pewnie, znasz zasady, nie masz się czego bać. Zdasz, a poza tym będę trzymał kciuki". I co? Mój instruktor miał rację - jestem wśród niewielu osób, które prawko zdają za pierwszym razem! Jestem z siebie dumna. Wszystkim, którzy zaczynają przygodę z prawkiem, polecam rozważnie wybrać szkołę jazdy, bo to kluczowa sprawa dla tych, którzy z samochodem dopiero zaczynają - wiem to po sobie. I życzę wszystkim, abyście trafili na tak świetnego instruktora jak pan Marcin.