Automatyczne smarowanie

Układy smarowania
Marek był wyjątkowo zdenerwowany przed rozmową kwalifikacyjną. On, ten który nie boi się pająków, burzy czy ciemności, a nawet zagadania obcej dziewczyny na przystanku, teraz po raz pierwszy czuł stres. Firma „Automatyczne smarowanie”, do której złożył aplikację na stronie internetowej, zaprosiła go na spotkanie w siedzibie biura. Mimo, że smarowanie i układy smarowania nie stanowiły dla niego żadnych tajemnic i wiedział, że nadaje się na to stanowisko, czuł charakterystyczne skurcze w brzuchu, a od dwóch dni nie mógł z nerwów nic zjeść. Siedziba toruńskiego oddziału „Automatyczne smarowanie” znajdowała się w samym centrum miasta. Marek na rozmowę musiał pokonać z Rubinkowa kilkanaście przystanków tramwajowych. Podczas dojazdu przypominał sobie wszystkie rzeczy, które nauczył się u poprzednich pracodawców. Smarowanie wykonywał też dla firmy „Prestiż” oraz naprawiał układy smarowania dla azjatyckiego zleceniodawcy „Mous”. Liczne wyjazdy do Hong-Kongu pozwoliły mu na poprawę języka angielskiego. Wciąż jednak czuł się niepewnie. Wiedział też, że „Automatyczne smarowanie” wymagają od kandydatów na stanowiska kierownicze znajomości języka niemieckiego. Z tym Marek był na bakier. Owszem, miał w szkole średniej czwórkę na świadectwie z tego języka, ale z czasem pamiętał już tylko kilka podstawowych zdań. Stary garnitur lekko uwierał go. Zdążył przytyć osiem kilogramów od czasów matury, co było widoczne przy ledwo dopinających się guzikach. Chłopak obiecał sobie, że jeżeli tylko dostanie wymarzoną pracę i smarowanie oraz układy smarowania ponownie staną się dla niego codziennością, za pierwszą wypłatę koniecznie sprawi sobie nowe spodnie, garnitur, zestaw koszul i krawatów. Mocnym krokiem, chociaż cały w nerwach, wyszedł na Placu Teatralnym z tramwaju i udał się w stronę Starego Rynku. Od decydującej chwili dzieliło go zaledwie dziesięć minut. W głowie zabrzmiały mu słowa brata, które powiedział mu przed wyjściem; nie siadaj nigdy pierwszy, że chyba Ci to zaproponują, patrz rozmówcy prosto w oczy, siedź wyprostowany i opanowany … Oczywiście, łatwo się mówi. A gdy w brzuchu ma się ogromnego potwora, który powoduje skurcze wszystkich mięśni, to ciężko wydobyć z siebie jakiekolwiek słowo, a co dopiero sensowne zdanie.
Dodaj komentarz
Nick (wymagane)

Treść (wymagane)

© www.cyberforum.edu.pl